Pomnik próżności

Region

Stało się, co miało się stać. Wizytówka, chluba i duma Pruszkowa, słynny tor kolarski BGŻ Arena jest dziś praktycznie bankrutem. Właściciel, Polski Związek Kolarski, nie ma pieniędzy na jego utrzymanie. Faktyczny inwestor, czyli skarb państwa, wyłożył na budowę toru już tyle, że nie chce słyszeć o wydawaniu kolejnych dodatkowych pieniędzy na pokrycie kosztów bieżących.

Bez ogrzewania, prądu, bez kontaktu ze światem – bo linie telefoniczne i internet odcięto z powodu nieopłaconych rachunków – czeka na cud. I pewnie jeszcze trochę poczeka, gdyż zjawiska nadnaturalne nie dzieją się ot tak, na zawołanie. A czas nagli, bo jeśli wewnątrz budynku nie będzie odpowiedniej temperatury i właściwej wilgotności, to trzeba będzie rozebrać jego najważniejszy element – nawierzchnię toru.

Nie sprawdziła się nasza stara narodowa zasada, że jak dał Bóg dzieci, to da i na dzieci i że jakoś to będzie. Może w większości przypadków tak, ale chyba nie tym razem. Temat toru pojawiał się na łamach naszej gazety kilkakrotnie. Po raz pierwszy zagościł niemal równo dwa lata temu. O raporcie NIK i negatywnej ocenie realizacji inwestycji, niegospodarności i niewłaściwym nadzorze nad wydawaniem publicznych pieniędzy pisałem w 47. numerze WPR w lutym 2009 r. Uchybienia związane z nieprzestrzeganiem procedur i trzykrotne przekroczenie terminu ukończenia inwestycji podniosło jej koszt z 49 do 91 mln zł. Artykuł wywołał wówczas oburzenie radnych i władz miasta, mimo że sprawa znalazła swój finał w prokuraturze i sądzie.

Wielofunkcyjna nowoczesna hala toru kolarskiego miała służyć celom sportowym i jako miejsce dużych imprez kulturalnych, konferencji, targów lub sympozjów. Bliskość stolicy i portu lotniczego, dogodny dojazd, pobliska linia WKD, a także własna baza hotelowa i miejska pływalnia dawały szansę, by obiekt mógł się sam finansować. Tak się jednak nie stało. Poza kilkoma imprezami sportowymi o międzynarodowej randze niewiele się tu działo. I nie zanosi się, by nagle dziać się zaczęło. Tor po prostu jest i generuje wielomilionowe koszty, których nie ma kto płacić. Trochę, jak z tą przysłowiową szyszką w d… – ani dopchnąć, ani wyciągnąć. Kolejny pomnik naszej narodowej pychy i megalomanii.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.