Po zebraniu w szkole w Otrębusach…

Otrębusy

Wczoraj w Zespole Szkół w Otrębusach odbyło się spotkanie związane m.in. z ostatnimi wydarzeniami, czyli wypadkiem 10-letniego Tymoteusza. Co z niego wynikło?

Przypomnijmy. 29 listopada kilku chłopców bawiło się na korytarzu podczas szkolnej przerwy. W pewnym momencie w wyniku „zamieszania” jeden z uczniów upadł, uderzając głową o podłogę. Dalszy rozwój zdarzeń różni się pomiędzy tym co opisuje dyrektor szkoły a ojciec poszkodowanego dziecka. Natomiast pewne jest to, że 10-latek trafił do warszawskiego szpitala na oddział intensywnej terapii z rozciętą wargą i złamanym nosem. Później lekarze stwierdzili jeszcze wstrząśnienie mózgu.

Jak wspominaliśmy we wstępie wczoraj w placówce oświatowej w Otrębusach odbyło się zebranie dla rodziców wszystkich uczniów. Wychowawcy spotkali się z opiekunami dzieci. Poruszono m.in. temat niedawnego wypadku. Obecny na spotkaniu był Ardkadiusz Janczak, ojciec poszkodowanego Tymoteusza. Czy wypracowano jakieś wnioski? – Katastrofa. Myślałem, że mnie zlinczują. Tak, jak się spodziewałem. Oni nie widzą problemu. Najważniejsze, to dlaczego ja nagłośniłem całe to zajście i skrzywdziłem syna „napastników”? Podzieliłem wieś, ludzi, zniesławiłem szkołę itd. W ich mniemaniu, był to tylko zwykły wypadek. Nie widzą problemu. Chłopcy się trochę pobawili i padło na mojego syna, że dostąpił poziomu posadzki! Dlaczego ja napisałem we wpisie na Facebooku do burmistrza, że chłopcy „zmasakrowali” mojego syna, bo przecież on miał tylko złamany nos i lekkie potłuczenia twarzy. Wszystko w normach przyzwoitości i dobrej zabawy. Zgroza, jak to się słyszy – odpowiada Janczak.

Według pana Arkadiusza trudno porozumieć się z kadrą pedagogiczną. – Mówienie o pozytywnych wartościach poszanowania praw każdego dziecka, zapewnienie mu bezpieczeństwa i „konstytucyjnego” nakazu udzielenia pierwszej pomocy pozostaje na razie pustym echem – wyjaśnia ojciec 10-latka.

Nie wszyscy rodzice podzielają podobne zdanie na temat ostatnich zdarzeń. Udało się nam porozmawiać z mamą jednego z uczniów tej szkoły, która również przybyła na zebranie. Kobieta prosiła o zachowanie anonimowości. – Oczywiście temat zdarzenia został poruszony. To co było w mediach jest rozbieżne z faktami. Z tego co zrozumiałam od pana wychowawcy nauczyciele są zdziwieni zachowaniem taty tego ucznia, którego to dotyczyło. Chyba za szybko „wypuścił” informację w świat. Był w szkole i widział jaka jest sytuacja. Teraz mamy kuratorium i sprawdzają co się dzieje w szkole. Ogólnie rodzice też są niemile zaskoczeni, bo „odbija się” to na naszych dzieciach – mówi nam jedna z mam. – Od dzieci dowiedziałam się, że to nie było pobicie tylko chłopcy bawili się. Dziecku krew leciała z ust, ale poszedł do pani pielęgniarki, która się nim zajęła. Rozumiem, że tata przejmuje się swoim dzieckiem, ale moim zdaniem troszeczkę za szybko wywołano całą aferę – dodaje.

W jaki sposób sytuacja ta negatywnie „odbija się” na dzieciach? – Teraz każdy uczeń jest pilnowany podwójnie. Dzieci nie mogą wychodzić na różne korytarze, bo jest to zabronione. W zasadzie mogą tylko wyjść z klasy posiedzieć na korytarzu i zjeść kanapkę. Podobno mają powstać na długich przerwach sale zabaw. Będzie można pograć w piłkę na sali gimnastycznej pod opieką nauczycieli od wychowania fizycznego – wyjaśnia mama ucznia z Otrębus.

Komentarz pozostawiamy naszym Czytelnikom.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.