Po Michałowicach strach padł na Raszyn

Raszyn

Po Michałowicach blady strach przed widmem reprywatyzacji padł na mieszkańców Raszyna. Chodzi o 26 hektarów, o których odzyskanie mogą starać się ci sami spadkobiercy rodziny Grocholskich.

Owyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który odrzucił skargę mieszkańców Michałowic, informowaliśmy przed tygodniem. Decyzja ta otwiera furtkę do reprywatyzacji terenu osiedli Michałowice i Grocholice. To obszar, gdzie mieszka 1700 osób, funkcjonują instytucje użyteczności publicznej, szkoła i przedszkole. Dawniej stanowił on majątek pod nazwą „Dobra Ziemskie Michałowice”, który na mocy orzeczenia Ministra Rolnictwa i Reform Rolnych z 15 października 1948 r. przeszedł bez wynagrodzenia na własność Skarbu Państwa z przeznaczeniem na cele reformy rolnej. Swoich praw do niego chcą dochodzić spadkobiercy przedwojennych właścicieli, czyli rodziny Grocholskich. 

Okazuje się, że podobne roszczenia tych samych osób mogą dotyczyć gruntów na terenie gminy Raszyn. Chodzi o 26 hektarów na których znajduje się osiedle domów jednorodzinnych Nowe Grocholice, a także ważne szlaki komunikacyjne, w tym fragment drogi ekspresowej S8. Właścicielem połowy tego terenu jest gmina, jednak o swoje domy drżą przede wszystkim mieszkańcy. Nie przekonują ich zapewnienia spadkobierców Grocholskich, że nikt nie straci dachu nad głową, a celem jest uzyskanie odszkodowania. – Zgodnie z procedurą każdy zainteresowany, który jest stroną w sprawie może złożyć skargę kasacyjną za pośrednictwem kancelarii prawnej. W minioną sobotę na spotkaniu z mieszkańcami poinformowaliśmy co można w tej sprawie zrobić, gdzie uzyskać poradę prawną – mówi Andrzej Zaręba, wójt Raszyna. 

O kasację będzie wnosić także gmina. – Wystąpiliśmy o uzasadnienie wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ilu mieszkańców zdecyduje się zrobić to samo, tego nie wiem, bo wiąże się to z pewnymi obciążeniami finansowymi – zaznacza wójt Raszyna. 

Co jeśli Naczelny Sąd Administracyjny przychyli się do wyroku niższej instancji? – Będzie to oznaczało zakończenie postępowania administracyjnego. Tutaj możemy jedynie czekać na dalszy rozwój wypadków i ewentualne roszczenia, które przedstawiciele rodziny Grocholskich mogliby złożyć – wyjaśnia Andrzej Zaręba.

Zdaniem wójta, korzystny dla mieszkańców i gminy wyrok NSA jest możliwy. – Wojewódzki Sąd Administracyjny w bardzo nieprzekonujący sposób stwierdził, że nie zaszły nieodwracalne skutki prawne, co moim zdaniem jest błędnym podejściem, bo takie skutki w tym wypadki nastąpiły – mówi włodarz Raszyna.
 
Gdyby jednak stało się inaczej, a kasacja zostanie odrzucona, rozpocznie się żmudny proces cywilny dochodzenia roszczeń. Weryfikacja stanu prawnego poszczególnych działek będzie bardzo trudna. Zakończyć to reprywatyzacyjne zamieszanie może rząd. Andrzej Zaręba: – Wierzę w to, że władze centralne w końcu staną na wysokości zadania i uchwalą odpowiednią ustawę reprywatyzacyjną, która ureguluje te sprawy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.