„Nie doszło do niedopełnienia obowiązków”

Pruszków

O śmierci mojego brata wiedziało całe miasto, tylko nie rodzina – mówi nam brat 38-latka, który 20 sierpnia zmarł nagle na ulicy w centrum Pruszkowa. Najbliższych o tej tragedii policja powiadomiła dopiero na początku września, mimo że tożsamość mężczyzny była od początku znana.

Rankiem 20 sierpnia pan Marcin wyszedł po zakupy do jednego z pruszkowskich dyskontów. Nie dotarł jednak do celu. Stracił przytomność na ulicy w rejonie skrzyżowania Wojska Polskiego i Kościuszki. Przechodnie wezwali karetkę, na miejscu pojawiła się też policja. – Mężczyzna upadł i prawdopodobnie mocno uderzył głową. Pogotowie ratunkowe prowadziło reanimację, ale nie udało się. Mężczyzna zmarł. W tej chwili nie wiemy, co dokładnie było przyczyną zgonu – mówiła nam krótko po zdarzeniu mł. asp. Marta Słomińska z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. 

Informacja o śmierci 38-latka poruszyła wiele osób, ale jak się okazuje, nie przekazano jej rodzinie zmarłego. – Mój brat umarł 20 sierpnia. Miał przy sobie dowód osobisty i telefon komórkowy z wpisanym jedynym kontaktem do babci, która mieszka w Pruszkowie. My o jego śmierci od policji dowiedzieliśmy się dopiero 6 września – mówi nam brat mężczyzny. Jak dodaje, zaniepokojona nieobecnością wnuka babcia dwukrotnie próbowała zgłaszać jego zaginięcie na pruszkowskiej komendzie przy ul. Kraszewskiego. – 30 sierpnia babcię odesłano z kwitkiem, a policjant który z nią rozmawiał stwierdził, że „wnuk pewnie zabalował i niedługo wróci”. Drugi raz babcia zgłosiła zaginięcie 3 września, przyjęto je i zapewniono, że podjęte zostaną poszukiwania – dodaje brat zmarłego.

Pruszkowscy policjanci przyjęli więc zgłoszenie zaginięcia osoby, która od dwóch tygodni nie żyła, o czym powinni mieć wiedzę. Szczególnie, że i babcia i pan Marcin noszą to samo nazwisko. Przez prawie trzy tygodnie rodzina żyła w nieświadomości tego, co się stało, choć na komendzie stawiła się wcześniej dwukrotnie.  

W jaki sposób bliscy dowiedzieli się w końcu o śmierci 38-latka? – Mój tata zameldowany jest około 60 kilometrów za Warszawą, nie przebywa tam codziennie, ale jest przynajmniej dwa razy w tygodniu. I tam właśnie znalazł kartkę, która wyglądała jak nieśmieszny żart. Napisano na niej „proszę pilnie skontaktować się pod nr tel. (tu podano numer) w sprawie śmierci syna Marcina”. Brudną kartkę wetknięto w drzwi. Tak wygląda policyjne pismo – mówi nam brat mężczyzny. 

Kartkę z informacją zostawił dzielnicowy z innego rejonu niż Pruszków. Ale do pruszkowskich policjantów zwróciliśmy się o wyjaśnienia dlaczego rodzinę powiadomiono tak późno i dlaczego przyjęto zgłoszenie o zaginięciu osoby, która nie żyła, a której rodziny przecież poszukiwano. – 20 sierpnia (w dniu śmierci 38-latka – przyp. red.) na podstawie danych PESEL ustalono ostatni adres zameldowania mężczyzny i do właściwej jednostki przekazano prośbę o zawiadomienie najbliższych o jego śmierci – wyjaśnia nadkom. Dariusz Nawotnik, zastępca komendanta KPP w Pruszkowie. – Jednostka policji w telefonogramie zwrotnym poinformowała KPP Pruszkowie, że żaden z członków rodziny zmarłego nie zamieszkuje pod wskazanym adresem od trzech lat i ojciec prawdopodobnie przebywa poza terytorium RP – dodaje nadkom. Nawotnik. I tłumaczy: – Policja posługuje się policyjnymi i pozapolicyjnymi bazami danych, w których zgony są rejestrowane przez instytucje uprawnione, a co za tym idzie w dniu zgłoszenia zaginięcia zmarłego przez jego babcię, osoba, która zmarła w dniu 20 sierpnia nie została skojarzona z osobą zaginioną. W tym czasie trwały poszukiwania najbliższej rodziny zmarłego. Na podstawie danych z bazy PESEL ustalono adres zamieszkania ojca i brata. Po uzyskaniu tych danych do jednostki policji, na której znajdował się przedmiotowy adres wysłana została prośba o powiadomienie o zgonie oraz kontakt z KPP w Pruszkowie celem odebrania zabezpieczonych rzeczy i odebrania stosownego oświadczenia w sprawie zwłok. Z przyczyn od nas niezależnych czynności te zostały wykonane w dniu 3 września 2018 r. 

– Jeżeli chodzi i sprawę nieprzyjęcia zawiadomienia o zaginięciu w dniu 30 sierpnia, rzeczywiście do KPP w Pruszkowie zgłosiła się starsza kobieta, która chciała uzyskać informację co ma zrobić ponieważ jej wnuk, który nie zamieszkiwał u niej, nie pojawił się od kilku dni. Policjant wskazał kobiecie niezbędne do złożenia zawiadomienia dane, których przy sobie nie posiadała i powiedział jej aby zgłosiła się do komendy kiedy będzie dysponowała tymi danymi oraz zdjęciem wnuka. Policjant poprosił aby kobieta sprawdziła, czy wnuk nie przebywa u swojego ojca, usłyszał, że nie utrzymują ze sobą kontaktów. Kobieta zgłosiła się do KPP w Pruszkowie 3 września i w tym dniu zostało od niej przyjęte zawiadomienie o zaginięciu wnuka, który natychmiast został wprowadzony do policyjnych baz danych jako osoba poszukiwana – twierdzi zastępca komendanta. Jak dodaje, „zmarły nie utrzymywał kontaktów z rodziną, co w istotny sposób utrudniło dotarcie do najbliższej rodziny”. – W tym przypadku nie doszło do żadnego niedopełnienia obowiązków przez policjantów. Wszystkie czynności zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami – mówi nadkom. Nawotnik. 

Tak pruszkowscy policjanci twierdzą dziś, ale przypomnijmy, że bardzo podobna sytuacja na komendzie przy Kraszewskiego zdarzyła się trzy lata temu. Wówczas policjanci również przyjęli zawiadomienie o zaginięciu mieszkanki Pruszkowa, choć ta sama jednostka prowadziła postępowanie w sprawie wypadku w wyniku którego kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Mimo, że poszkodowana miała dokumenty, rodzina nie została powiadomiona o tym, co się stało. Różnica polega na tym, że wtedy na pruszkowskiej komendzie przeprowadzono postępowanie wyjaśniające i ustalono kto popełnił błąd. Tym razem nikt nie ma sobie nic do zarzucenia…

– Przez dwa tygodnie szukali rodziny, a jak rodzina sama przyszła, to odesłali nas z kwitkiem. A wystarczyło naprawdę wykazać odrobinę dobrej woli. W rozmowie z innymi policjantami, niż ci którzy prowadzili sprawę, mój tata usłyszał, że oni sami są w szoku, że taka sytuacja miała miejsce. I że mogą tylko przeprosić – mówi nam brat pana Marcina.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.