Mieszkańcy o 400 kV: Oszukano nas!

Region

Szok, skandal, zostaliśmy oszukani – to najczęściej powtarzające się opinie na temat decyzji o powrocie do wariantu przebiegu linii 400 kV, zgodnego z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego Mazowsza.

Decyzja podjęta przez zarząd Polskich Sieci Elektroenergetycznych spadła jak grom z jasnego nieba. W środę, 3 sierpnia, na stronie internetowej inwestycji pojawił się lakoniczny komunikat, w którym czytamy, że „w związku z protestami społecznymi skuteczna realizacja inwestycji w korytarzu, na który wskazała analiza wielokryterialna, nie jest możliwa” (chodzi o trasę wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50 – przyp. red.). – W związku z powyższym inwestor postanowił wytyczyć trasę w korytarzu określonym obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego Województwa Mazowieckiego. Decyzja o wyborze wariantu wynikającego z obowiązujących dokumentów planistycznych pozwoli na realizację inwestycji umożliwiającą wyprowadzenie mocy z rozbudowywanej Elektrowni Kozienice – zaznacza PSE. To oznacza, że zagrożone powstaniem wysokich słupów wysokiego napięcia znów są gminy naszego regionu: Grodzisk Mazowiecki, Jaktorów i Żabia Wola.

Ten ruch PSE zaskakuje tym bardziej, że inwestor już raz ogłaszał ostateczny wybór w tej spra-
wie. Na podstawie wspomnianej analizy wielokryterialnej za najmniej szkodliwy społecznie uznano wariant omijający większość gmin naszego regionu. Dokument powstał w toku prac Grupy Roboczej z udziałem inwestora i strony społecznej. Przygotowali go eksperci z Politechniki Warszawskiej, a prawidłowość przyjętej metody potwierdziły niezależne autorytety. PSE postanowiło jednak o wyrzuceniu do kosza efektu wielomiesięcznych prac.

Skąd ta nagła zmiana? – Od półtora roku strona społeczna nie zaangażowała się w wypracowanie kompromisowego rozwiązania, bojkotowane były spotkania Grupy Roboczej, nie wszyscy przychodzili, inni kontestowali, a my jesteśmy ustawowo zobligowani do zabezpieczenia bezpieczeństwa energetycznego kraju – twierdzi Beata Jarosz, rzecznik prasowy Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Faktycznie, w marcu tego roku część stowarzyszeń zerwała rozmowy z PSE. Ale, co warto podkreślić, nie wszyscy zdecydowali się na ten krok. Z tymi organizacjami, które chciały dalej współpracować z inwestorem, PSE spotkały się w ramach powołanej do tego celu Grupy Roboczej. Poszukiwanie kompromisowego rozwiązania trwało więc dalej. Co więcej, efektem tej współpracy było powstanie wspomnianej już analizy wielokryterialnej. Co na to PSE? – Kolejne grupy zaczęły kontestować. Nie możemy dłużej tego przeciągać. Skoro nie udało się wypracować wariantu kompromisowego, to wracamy do  planu zagospodarowania przestrzennego – twierdzi rzeczniczka PSE.

I tu znów trzeba zaznaczyć, że wariantem kompromisowym miał przecież być ten wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50. – Oprotestowali go inni, ci, którzy nie uczestniczyli w pracach Grupy Roboczej. Nie możemy się dłużej przepychać – mówi Beata Jarosz.

Wariant ten oprotestowały samorządy z Żyrardowa i Wiskitek. Co istotne, nie uczestniczyły w pracach nad kompromisem, choć mogły. O tym, że pod uwagę brany jest przebieg linii 400 kV na ich terenie wiadomo było od miesięcy. Dlaczego inwestor odrzuca więc dorobek tych, którzy chcieli z nim współpracować i brali dział w ustaleniach Grupy Roboczej? Na to pytanie nie dostaliśmy konkretnej odpowiedzi. – Bardzo nam zależało na uzyskaniu kompromisu. Nie możemy dłużej czekać – ucina rzeczniczka PSE.

Jak na tę woltę PSE zareagowano w naszym regionie? – To skandal. Jesteśmy w szoku. Przecież mamy pisma od ministra Piotra Naimskiego, pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, który zapewnia, że linia 400 kV nie przejdzie przez Jaktorów. Jeśli PSE myśli, że zostawimy to bez echa to się myli. Mobilizujemy się – mówi Anna Kurzela-Szybilska, prezes Stowarzyszenia Nasza Gmina Jaktorów. – Czujemy się oszukani. Sprawa została rozegrana politycznie. Widocznie ktoś komuś spłacił dług wdzięczności – ocenia Tomasz Drelichowski ze Stowarzyszenia Otwarta Brama z Żabiej Woli. – Decyzja PSE jest kompletnie niezrozumiała. Zaprzecza opracowaniom, które zostały zlecone przez samego inwestora. Nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Cały wysiłek wielu stowarzyszeń i mieszkańców z niejasnych powodów został odrzucony. To dziwna sprawa. Nie mam zielonego pojęcia skąd ten zwrot. Mam nadzieję, że to nie polityka odegrała tutaj znaczenie – mówi Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Mazowieckiego.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.