Michałowice ostrzą miecze

Region

Na ostatnim walnym zebraniu mieszkańcy zdecydowali, że czas zakończyć kolejny okres zakopania toporów wojennych po uzyskaniu pierwszego zwycięstwa. Lotnisko Okęcie nie wywiązuje się bowiem ze swoich zobowiązań, a na ustawowe oprotestowanie tego faktu został zaledwie jeden rok.

Uciążliwości powodowane hałasem samolotów startujących z lotniska Okęcie i nabierających wysokości nad Opaczą i Michałowicami, w sensie dosłownym, spędzają sen z powiek okolicznym mieszkańcom od wielu lat.

Gmina ma nieszczęście leżeć w jednym z dwóch tak zwanych pasów wylotowych z lotniska i w niedalekim od niego sąsiedztwie. To powoduje, że startujące w kierunku zachodnim samoloty nabierając wysokości ryczą silnikami nad osiedlami mieszkaniowymi. Hałas jest czasami nie do zniesienia.

– Walczymy z tym w sposób zorganizowany od 2003 roku – mówi dr Anna Olak-Popko, przewodnicząca zarządu Osiedla Michałowice

– Dzięki naszej akcji społecznych protestów w kolejnych latach trzykrotnie udawało nam się odroczyć ustanowienie tak zwanego Obszaru Ograniczonego Użytkowania wokół lotniska.

Ustanowienie tego obszaru jest bardzo przewrotne, bo z jednej strony daje mieszkańcom prawo do ubiegania się o odszkodowania, ale z drugiej nie daje im narzędzi do jego wyegzekwowania. Jak bowiem indywidualny mieszkaniec tych terenów może udowodnić, że hałas samolotów przekracza normy skoro nie ma dostępu do jego pomiarów.

Szczególnie rzetelnych pomiarów, bo opracowania robione na zlecenie lotniska są sporadyczne i wybiórczo robione pod tezę zleceniodawcy, tak by nie narazić go na konieczność wypłacania odszkodowań.

Minął już rok od ustanowienia Obszaru Ograniczonego Użytkowania, a więc z ustawowego, dwuletniego okresu na składanie wniosków o odszkodowania została mieszkańcom zaledwie połowa. Dlatego na ostatnim zebraniu podjęliśmy decyzję o samodzielnym sfinansowaniu stałego monitoringu hałasu lotniczego nad naszą gminą. Dostarczy to naszym mieszkańcom konkretnych dowodów do skarżenia lotniska o odszkodwania.

Taki stały monitoring poziomu hałasu, spalin i zrzucanego paliwa powinno prowadzić właśnie lotnisko, ale nie wywiązuje się z zobowiązań. Trudno się dziwić, bo przepisy mówią, że za każdy dzień przekraczania norm hałasu lotnisko musi płacić poszkodowanym mieszkańcom odszkodowania, a więc instalując monitoring Port Lotniczy kręcił by bat na własną skórę. Ma jednocześnie świadomość, że indywidualne pozwy mieszkańców nie poparte konkretnymi dowodami przekraczania norm będą dużo łatwiejsze do oddalenia.

Dlatego mieszkańcy Michałowic podjęli decyzję o własnym monitoringu. Wydatek to niemały, bo zamówienie stałego monitorowania przez wyspecjalizowaną firmę to koszt 5 tys. zł miesięcznie. Michałowiczanie wiedzą jednak, że tylko w ten sposób można podjąć skuteczną walkę z lotniskiem dla ochrony spokoju własnych domów. Mimo kosztów, gra więc warta świeczki.

Głośne jakiś czas temu plany przeniesienia części warszawskiego lotniska do Modlina w ostatnim czasie przyhamowały wobec protestów ekologów, a coraz częściej mówi się o planach dalszej rozbudowy istniejącego lotniska na Okęciu.

To wzbudza dodatkowe obawy mieszkańców „pasa wylotowego” nad którym przelatują startujące samoloty. Boją się, że „lobby lotniskowe” z Okęcia wzięło górę nad zdrowym rozsądkiem i perspektywicznym planowaniem, oraz że – jak to często u nas bywa – postanowiono rozwijać prowizorkę usiłując rozdymać ponad możliwą miarę istniejące lotnisko, by dostosować je „na siłę” do potrzeb ruchu lotniczego XXI wieku. To groziło by potęgowaniem się i tak uciążliwego hałasu ponad możliwe do wytrzymania granice.

Mieszkańcy Opaczy Kolonii, znajdującej się na terenie wytyczonej bezpośredniej strefy nalotowej obszaru ograniczonego użytkowania, a więc ci najbardziej poszkodowani, przygotowują obecnie przeciwko Portowi Lotniczemu pozwy o odszkodowania gwarantowane im ustawowo. Takie pozwy mogą składać wszyscy mieszkańcy stref najbardziej zagrożonych. Biorąc pod uwagę, że problem dotyczy także dużej części warszawskiej Woli odszkodowania takie należą się dziesiątkom tysięcy mieszkańców.

– Mamy nadzieję, że zagrożenie skalą składanych pozwów o odszkodowania otrzeźwi lobbystów i decydentów z Okęcia, i że zwycięży rozsądek, czyli budowa nowego lotniska – dodaje dr Olak-Popko

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.