Marsz na Warszawę przeciw 400 kV

Region

Kilka tysięcy osób protestowało w czwartek w Warszawie przeciw lokalizacji linii wysokiego napięcia m.in. w gminach naszego regionu.

Mieszkańcy jedenastu gmin, w tym Brwinowa, Jaktorowa, Żabiej Woli i Grodziska Mazowieckiego tłumnie pojawili się najpierw na stołecznym Placu Trzech Krzyży przed siedzibą Ministerstwa Energii, a następnie przeszli Alejami Ujazdowskimi przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Wznosili okrzyki „Będziemy walczyć” i „Przyjechaliśmy bronić naszych rodzin”, „Nie chcemy umierać za 400 kV”. W imieniu mieszkańców przez megafon przemówiła m.in. 5-letnia Melania. – Chcę być zdrowa, chcę żyć – powiedziała dziewczynka.

Sprawdziły się zapowiedzi o „marszu na Warszawę”, bo w proteście według szacunków organizatorów uczestniczyło 8 tys. osób. O morzu ludzi mówił też obecny na miejscu reporter WPR24.pl Andrzej Golec. – To duża manifestacja i cały czas rośnie. Trwa przejście pod kancelarię premiera. Uczestnicy apelują do prezesa Jarosława Kaczyńskiego o zajęcie się sprawą – relacjonował.

Pod siedzibę premier Beaty Szydło uczestnicy zanieśli symboliczne trumny z nazwami gmin, które mają zostać przecięte linią wysokiego napięcia. Trzymali transparenty m.in. z hasłami „Amber volt, afera najwyższych napięć”. Kancelarii Prezesa Rady Ministrów poza oficjalną petycją przekazali kosz jabłek, jako ostatnich zdrowych plonów ziemi, na której powstaną słupy 400 kV.

Mimo licznych apeli i ogromnej frekwencji do protestujących nie wyszła szefowa rządu. Spotkania odmówił też minister Piotr Naimski, ten sam, który jeszcze kilka miesięcy temu zapewniał, że linia wysokiego napięcia będzie miała zupełnie inną lokalizację.

Na spotkanie z premier Beatą Szydło uczestnicy liczyli najbardziej. Zamiast szefowej rządu porozmawiali z jej pełnomocnikiem. Co usłyszeli? – Wysłuchano naszych opinii, w których wykazaliśmy słabości procesu wyboru lokalizacji linii 400 kV. Przedstawiliśmy rzeczowe argumenty przeciw przebiegowi proponowanemu przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Złożyliśmy petycję. Poinformowano nas, że minister Piotr Naimski przeprowadza analizę procesu wyboru przebiegu, a minister Mariusz Kamiński prowadzi kontrolę spółki PSE – mówi Andrzej Dzięgielewski, mieszkaniec Makówki i członek społecznej grupy koordynującej protest, który był w delegacji protestujących. – Pytaliśmy, czy minister Naimski chce się z nami spotkać. Usłyszeliśmy, że w tej chwili nie ma takiej woli, więc nadal nic nie wiadomo – dodaje.

W czwartkowym proteście uczestniczyli też samorządowcy, w tym m.in. burmistrzowie Brwinowa i Grodziska Mazowieckiego. – To, że linia 400 kV musi przejść przez gminę Brwinów, aby dojść do Ołtarzewa, nie budzi żadnych wątpliwości. W wyniku kilkunastu miesięcy prac, dyskusji, analiz został ustalony wariant, który szanował zabudowę ludzką, pomniki przyrody, architekturę i zabytki. Przebieg akceptowalny przez gminę Brwinów (wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50 – przyp. red.). Na początku sierpnia podjęto niezrozumiałą i niewyjaśnioną do dziś decyzję o zmianie trasy. Siedem miejscowości gminy ma zostać przeciętych tą linią, plus ma ona wejść w północną część miasta. To dla nas dramat – mówi Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa. – Demonstrujemy i staramy się rozmawiać z decydentami, aby przeanalizowali nowy wariant i dokonali korekty w taki sposób aby pamiętać o ludzkim życiu i zdrowiu, a także o majątkach, które przez linię 400 kV staną się bezwartościowe – dodaje.

Protestować do Warszawy pojechał też burmistrz Grodziska Mazowieckiego. – Pojawiło się bardzo dużo osób, mam nadzieję, że to jednak sprawi, że wybór wariantu 400 kV zostanie jeszcze raz przeanalizowany – stwierdził Grzegorz Benedyktyński.

Uczestnicy nie usłyszeli jednak żadnej konkretnej deklaracji. Nie zamierzają czekać na nią biernie. 30 września zapowiadają kolejny protest. – Manifestacja udała się w tym sensie, że okazaliśmy naszą mobilizację i determinację. Przyjechały dziesiątki autokarów z mieszkańcami. Jednak zdawkowe zapewnienia i fakt, że minister Naimski nie miał ochoty z nami rozmawiać świadczy o tym, że sprawa jest politycznie omijana – mówi Justyna Małecka, rzecznik prasowy marszu. – Będziemy więc blokować drogi 30 września, na pewno w tych samych punktach, co poprzednio, a być może w nowych – dodaje.

Czy mieszkańcy mają jeszcze nadzieję, że coś w tej sprawie można wywalczyć? – Bardzo wierzymy w głos rozsądku i zmianę decyzji niekorzystnej dla społeczeństwa. Nie poddajemy się i nigdy się nie poddamy. Wkroczymy na drogę prawną. Nie pozwolimy, aby ta linia zniszczyła nasze gminy i dorobek mieszkańców. Nie prowadzi się takiej inwestycji przez osiedla mieszkaniowe. Wierzymy w nasz sukces, nie ma innej opcji – wyjaśnia Małecka.

Przypomnijmy, że zgodnie z wynikiem wielomiesięcznych wspólnych prac strony społecznej i spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne linia 400 kV powinna powstać wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50, a więc ominąć większość gmin naszego regionu. Potwierdziła to tzw. analiza wielokryterialna przeprowadzona pod okiem ekspertów z Politechniki Warszawskiej. O ostatecznym wskazaniu tego wariantu mówili zarówno przedstawiciele PSE jak i ministerstwa energii. Na początku sierpnia nieoczekiwanie huknęła wiadomość, że inwestor zmienił zdanie i planuje postawić wysokie na 70 metrów słupy wysokiego napięcia w bezpośrednim sąsiedztwie terenów mieszkalnych m.in. w Jaktorowie, Żabiej Woli, Brwinowie i Grodzisku. Zdaniem mieszkańców, ten nagły zwrot ma podłoże polityczne. – Ktoś komuś spłacił w ten sposób dług – mówią.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.