Mają żal i będą walczyć

Piastów

Wraca sprawa wycinki drzew na peronie PKP w Piastowie i szarych ekranów wokół stacji. Mieszkańcy i władze miasta zapowiadają dalszą walkę.

Emocje odżyły na nowo kilka dni temu, kiedy okazało się, że kolejarze wycięli wysokie na ponad metr pędy, które wyrosły z pieńków pozostałych po robiniach akacjowych. Te ostatnie mimo ogromnego sprzeciwu mieszkańców i władz miasta trafiły pod topór w lutym tego roku. PKP Polskie Linie Kolejowe podtrzymują swoje stanowisko, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Innego zdania jest burmistrz i piastowianie.

Gorycz z powodu usunięcia drzew teraz znów powraca. – To skandal, a zaczynam podejrzewać, że już złośliwość. Od pni pozostałych na peronie zaczęły odrastać pędy. Niektóre były mojego wzrostu, ale i im kolejarze nie mogli darować i wycięli wszystko – denerwuje się pani Barbara, mieszkanka Piastowa. – Nie mogę wybaczyć im tego, co zrobili. Byłam już w tej sprawie w Najwyższej Izbie Kontroli, u ministra środowiska, wybieram się do kancelarii prezydenta. Nie odpuszczę – dodaje.

Dalszą walkę o ukaranie winnych usunięcia z peronu kilkudziesięcioletnich robinii zapowiadają władze miasta. Do prokuratury trzykrotnie zgłaszały już doniesienie na działania PKP PLK. Trzykrotnie spotkało się to z odmową wszczęcia śledztwa. Za każdym razem burmistrz składał zażalenie na taką decyzję i tyle samo razy sąd je oddalał. O taką postawę wymiaru sprawiedliwości burmistrz Grzegorz Szuplewski ma równie wielki żal, jak o wycięcie drzew.

– Uważamy sprawę za niezałatwioną. Stoimy na stanowisku, że złamane zostało prawo. W rozmaity sposób próbujemy tego dowodzić, także tym organom, które powinny to kontrolować. Niestety, nikt nie zadaje sobie trudu, aby przeanalizować co się stało. Sąd i prokuratura nie stanęły na wysokości zadania, sprawa została zlekceważona, zbagatelizowana i nie wiadomo z jakiego powodu. A przecież od tego jest wymiar sprawiedliwości, aby to badać. Ich decyzję będziemy zaskarżać, poprosimy też o objęcie sprawy nadzorem ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jesteśmy na etapie przygotowywania wniosku – mówi burmistrz Szuplewski.

Problemem w dalszym ciągu pozostają szare, szpecące ekrany akustyczne. Mimo, że władze miasta proponowały inne rozwiązania niż szpaler betonowych zasłon, kolejarze i w tej kwestii postawili na swoim. – Nie jest tak, że eskalowaliśmy oczekiwania. Przezroczyste ekrany pojawiły się w Brwinowie, Milanówku i Grodzisku. Estetyka tych w Piastowie jest tragiczna. Dodatkowo w pobliżu naszej stacji mieszka pani, która jako mała dziewczynka przeżyła traumę mieszkania w sąsiedztwie getta warszawskiego i kojarzy się jej to jednoznacznie. Jakim prawem wyrządza się krzywdę takim ludziom? – zaznacza burmistrz.

Tu jednak wielkich nadziei na szybką poprawę sytuacji nie ma. – Po zaskarżeniu działań sądu i prokuratury wystąpię do zarządu PKP PLK o interwencję. Mam nadzieję, że ekrany zostaną przebudowane w formie bardziej przyjaznej dla ludzi i zastanowimy się jak ponownie zazielenić naszą stację kolejową – mówi Szuplewski.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.