List od czytelnika. Duży problem ze szczurami

Pruszków

Pani Joanna poinformowała nas, że co roku w październiku w blokach przy al. Wojska Polskiego w Pruszkowie pojawiają się niechciani lokatorzy. W tym pojawiły się już wcześniej, bo w sierpniu. Mowa o szczurach, które wchodzą do mieszkania i biegają po podwórku. – Przy śmietnikach i kwietnikach można zobaczyć gołym okiem dorodne osobniki, które jak gdyby nigdy nic przechodzą sobie środkiem chodnika – podkreśla Joanna.

– Piszę, by nagłośnili państwo problem szczurów w Pruszkowie. Problem pojawia się co roku, zazwyczaj w październiku, ale teraz szczurów jest tyle, że już teraz stają się dokuczliwe. Od trzech dni słyszeliśmy z mężem chrupanie w łazience i w kuchni. Jest to tak głośny odgłos chrupanego betonu, że nie ma możliwości, by spać. Po pierwsze strach, po drugie hałas. Śpimy z mężem na zmianę, od trzech dni, zawsze jedno jest na „czatach”. Dzisiejszej nocy szczur pogryzł nam nowy dywanik gumowy, który rozłożyliśmy pod zlewem. W załączniku wysyłam zdjęcie. W szafce miałam ozdobną torebkę prezentową i proszę zobaczyć jak szczur się nią zaopiekował – pisze do nas Joanna, mieszkanka al. Wojska Polskiego w Pruszkowie.

Dalej czytelniczka zwraca uwagę na choroby, które gryzonie potrafią przenosić. Sprawa ta nie została tylko opisana do naszej wiadomości. Zgłoszenie trafiło do Pruszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Oczywiście sprawę zgłosiliśmy do PSM i z pomocą specjalisty od deratyzacji udało nam się zakleić otwór, który w ścianie wygryzł szczur. Zgłosiliśmy też sprawę do MPWiK w Warszawie, wyłożyli trzy trutki w trzech kanałach przy naszym bloku. Moim zdaniem to chyba za mało, biorąc pod uwagę skalę corocznego problemu. MPWiK zwala winę na administrację, zaś administracja twierdzi, że szczury są w kanalizacji i tak odpowiedzialność jest odbijana jak piłeczka pingpongowa. – wyjaśnia Joanna. – Czy dopiero kiedy szczur kogoś pogryzie, czy kiedy ktoś dostanie zawału, kiedy ten wyjdzie mu z toalety to wtedy będzie odpowiednia reakcja? – dopytuje.

Podjęliśmy próbę kontaktu z PSM, jednak nie udało się nam dodzwonić do osoby, która zechciałaby oficjalnie porozmawiać na temat tego problemu.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.