Latanie pozwala mi się oderwać od codzienności

Wywiad

SŁAWOMIR CHUDZIK to mieszkaniec Pruszkowa, którego czasem możemy zobaczyć na niebie. Wszystko przez jego pasję, czyli... latanie balonem.

Jak zaczęła się przygoda z lataniem?
– Kiedyś nie miałem takiego zajęcia, któremu poświęcałbym się po pracy. Jedni grają w piłkę, inni rozwiązują krzyżówki. Pewnego razu wujek zabrał mnie na zawody balonowe. Po kilku wizytach na takich imprezach złapałem bakcyla. I tak zaczęła się przygoda. Latanie pozwala mi się oderwać od codzienności.

Przygoda, która z czasem zamieniła się w biznes…
– To nie był mój pomysł. Założenie firmy wymusił na mnie rynek. Często współpracowałem z firmami, które na swoich imprezach integracyjnych chciały mieć właśnie przeloty balonem lub zwyczajnie chciały umieścić na czaszy balonu reklamę. Za takie usługi potrzebowali faktur. I tak powstała firma. Dziś latamy jako agencja lotniczo-reklamowa balonevent.pl.

Balon wielu osobom wydaje się niestabilny. Tymczasem lot jest niezwykle spokojny.
– Tak, ale to dlatego, że lata się w określonych warunkach. Gdy pada deszcz nie ma mowy o starcie. Mokry balon nie poleci. Gdy mocno wieje też raczej rezygnuje się z lotu. Przy dużym wietrze praktycznie nie ma mowy o bezpiecznym lądowaniu.

Zdarzały się awaryjne lądowania?
– Tak i to nie raz. Zaliczyłem wodowanie, nagłe lądowanie w polu kukurydzy. Swoją drogą strasznie ciężko z takiego pola wynieść balon, bo kukurydzę sieje się gęsto. Pamiętam, że wynosząc wtedy kosz i wszystkie elementy mocno się napracowaliśmy. Kiedyś wystartowaliśmy z Teresina, z polanki koło leśniczówki. Pogoda była piękna. Jednak jak wznieśliśmy się do góry to zobaczyliśmy za sobą ścianę deszczu, która w końcu nas dogoniła. Padało tak mocno, że można powiedzieć, iż spadliśmy a nie wylądowaliśmy.

Nocne loty też się wykonuje?
– Tak, ale wtedy trzeba wylądować w wyznaczonym i bardzo dobrze oświetlonym miejscu. Ewentualnie zabiera się tyle gazu, żeby lądowanie było tuż przed świtem. Chodzi o kwestie bezpieczeństwa. W nocy nie widać linii wysokiego czy średniego napięcia.

Jaką najwyższą wysokość osiągnąłeś lecąc balonem?
– Zazwyczaj wznosimy się na kilkaset metrów. Najwyżej wleciałem na 3 tys. metrów. Na „pokładzie” miałem spadochroniarzy, którzy wyskakiwali z kosza. Pamiętam, że bardzo zmarzłem, bo założyłem tylko koszulkę i krótkie spodenki. (śmiech)

Trochę o liczbach. Ile materiału trzeba zużyć, by uszyć balon?
– Ja mam kilka czasz, bo tak fachowo się nazywa ta część balonu. Największa to 1200 m kw. materiału. Czyli odpowiednik całkiem sporej działki. Taka czasza ma 3400 m sześc. pojemności.

Dziura w materiale to kłopot?
– Zwłaszcza przy naprawie. Nawet mała dziurka wymaga pracy trzech osób – krawcowej oraz pomocników, którzy rozłożą i złożą materiał oraz pomogą wsunąć go na maszynę.

Latasz od wielu lat. Masz swoje ulubione miejsce, które uważasz za najpiękniejsze?
– Bardzo lubię latać na Mazurach. Widok z góry jest świetny. Latałem w wielu miejscach w Polsce, na Litwie, w Estonii. Każde miejsce jest inne, urzeka różnymi walorami, każde ma swój urok. Moim marzeniem jest, aby balonem polecieć nad Wielkim Kanionem w USA.  Chciałbym też wziąć udział w kilku największych imprezach balonowych na świecie np. w zawodach balonowych w USA które obecnie się odbywają w Albuquerque. Są to największe zawody balonowe na świecie (można powiedzieć że to jest taka Mekka baloniarzy), w tych zawodach organizatorzy ze względów bezpieczeństwa dopuszczają 800 balonów ale bywało tak że było też ponad 1200 balonów na niebie. Można tylko sobie wyobrazić kolorowe niebo z taką ilością balonów. (Więcej tutaj).

Jeszcze inną imprezą w których chciałbym wziąć udział to zawody balonowe w Japonii. Polscy piloci, którzy byli na zawodach w Japonii kilka razy opowiadają o widokach i krajobrazach jakie można zobaczyć z balonu tylko w tym jednym kraju. Ci, którzy wzięli udział w zawodach balonowych w Japonii twierdzą, że jeżeli ktoś raz pojedzie na zawody do Japonii to będzie chciał tam wrócić kolejny raz. Więcej tutaj.

Rozmawiała: ANNA SOŁTYSIAK

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.