Kto uratuje pruszkowskie kasztanowce?

Region

Pruszkowskie kasztanowce wołają o pomoc. Ich liście pobrązowiały i przedwcześnie opadają. Wszystkiemu winny jest szrotówek kasztanowcowiaczek, który od kilku lat atakuje drzewa. Pasożyt skutecznie osłabia kasztanowce i sprawia, że obumierają. Niestety, miejscy urzędnicy choć wiedzą o problemie, nie wiele robią, by zaradzić problemowi.

Szkodnika, który upodobał sobie akurat kasztanowce naukowcy po raz pierwszy zidentyfikowali nad Jeziorem Ochrydzkim w Macedonii ponad 20 lat temu. Szrotówek kasztanowcowiaczek, to ponad 3 milimetrowy motyl, który do Polski dotarł pod koniec lat 90 – tych.  Od tego czasu nie ma w kraju miejsca, w którym nie atakowałby tych drzew. Walkę z nim podjęły też władze Pruszkowa. Jednak by była ona skuteczna, musi być systematyczna, a z tym jest problem.
 
Naczelnik wydziału ochrony środowiska, Elżbieta Jakubczak – Garczyńska przypomina, że w ramach walki z pasożytem, kasztanowce rosnące na terenach należących do miasta 2 lub 3 lata temu przechodziły iniekcję, czyli otrzymywały szczepionki. Zastosowano także pułapki feromonowe, które zawierały preparat z zapachem samic, zwabiający do pułapek samce. Te przyklejały się i ginęły. W taki sposób zmniejszano populację szrotówka.

Zabiegom takim poddano m.in. drzewa rosnące przy urzędzie miasta.
Gdy zapytaliśmy jakie metody walki z pasożytem stosowane są obecnie, dowiedzieliśmy się, że na razie żadne. – Przymierzamy się do wysłania naszych inspektorów w teren celem sprawdzenia stanu drzew. Jeśli będzie potrzeba zorganizujemy grabienie i utylizację liści – mówi naczelnik Jakubczak – Garczyńska. Zaznacza, że ewentualne zastosowanie innych metod walki z szrotówkiem możliwe będzie dopiero w przyszłym roku, gdyż środki na walkę ze szkodnikiem muszą być zaplanowane w budżecie.

Dr. Artur Rutkiewicz z katedry ochrony lasu i ekologii warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, nadmienia, że  grabienie i spalanie liści na których znajdują się larwy znacząco zmniejszą populację pasożyta. W jednym kilogramie liści może być aż 4,5 tys. larw szrotówka. W walce ze szkodnikiem liczy się czas. –  Należy to robić zaraz po tym, jak liście zaczynają opadać. Nie można czekać do jesieni, bo larwy z liści które opadły, są w stanie przezimować w ziemi i na wiosnę zaatakować ponownie. By walka z nimi miała sens, trzeba to robić systematycznie i globalnie. Zbieranie opadniętych liści musi mieć masowy charakter – mówi dr. Rutkiewicz.


fot. KAM

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.