Gramy z pasji do muzyki

Wywiad

Rozmawiamy z PIOTREM WIŚNIEWSKIM i KRYSTIANEM PACIEJEM, którzy tworzą grupę InVox. Jej znane utwory to „Czego chcą dziewczyny”, „Tylko Ty” czy najnowszy „Nic Wielkiego”.

Obaj mieszkacie w okolicy Pruszkowa. Można powiedzieć, że jesteście naszym lokalnym zespołem. Ale jak rozpoczęła się wasza przygoda z muzyką disco-polo?
Krystian: – Wraz z Piotrem graliśmy od kilku lat na weselach w zespole Patrol. Później ja z klawiszowcem z tego zespołu postanowiliśmy założyć własną grupę. Zrobiliśmy cztery piosenki, ale później klawiszowiec nie bardzo chciał działać ze mną w tym kierunku. Wobec tego znając Piotrka szybko „nawinąłem” mu temat i zaczęliśmy działać. Nasz pierwszy „kawałek” powstał w 2015 r.
Piotr: – Tak było. Można powiedzieć, że Krystian jest multiinstrumentalistą, bo od młodych lat gra na gitarze basowej i instrumentach perkusyjnych. To muzyk pełną gębą. Ja od 8 roku życia śpiewałem w chórze katedralnym, później grałem jako dj po weselach i trafiłem do zespołu Patrol.

Mówicie, że wasz pierwszy wspólny utwór powstał w 2015 r. Jednak zdążyliście już nagrać kilka piosenek ze znanymi grupami i osobami.
P: – Nagrywaliśmy m.in. z Cliverem. Stworzyliśmy pastorałkę z Vancouver, Kris Talisman, The Lovers, Isabellą.

Wielu twierdzi, że disco-polo to nie tylko muzyka, ale i dobry biznes. Czy taki zespół jak wasz jest w stanie „zarobić na siebie”?
K: – Na obecnym etapie nie jesteśmy w stanie utrzymać się z grania disco-polo. Natomiast gramy na tyle dużo, że zarobione pieniądze „ładujemy” w rozwój zespołu. Nie musimy wydawać swoich prywatnych funduszy. Niejednokrotnie graliśmy i gramy za darmo lub za jakiś niewielki zysk.

Mówicie, że dużo gracie. Gdzie występowaliście?
P: – Graliśmy na wielu festiwalach, m.in. Katowicach czy Ostródzie. Wystąpiliśmy na „Dniach Pruszkowa”, często pojawiamy się na dożynkach i w klubach.
K: – Dodam tylko, że np. na  festiwalach nie każdy może grać. To działa tak, że nadsyłasz swój materiał i jeśli się spodobasz komisji to wystąpisz. Przykładowo: na festiwal w Kobylnicy było ponad 500 zgłoszeń… Niestety, nie dostaliśmy się. Natomiast graliśmy we wspomnianej Ostródzie, gdzie była podobna konkurencja. Każdy taki festiwal disco-polo to kilkaset zgłoszeń zespołów pokroju naszego.

Jakimi osiągnięciami możecie się pochwalić?
K: – W czasie „Dni Pruszkowa” odbył się też konkurs „Discopolowanie”, który wygraliśmy. W klubie Explosion zorganizowano konkurs dla nowych zespołów. Chodziło o grupy, które nie są z najwyższej półki, czyli takie jak nasza. Zgłosiły się wtedy 72 zespoły. Zdobyliśmy tam pierwsze miejsce, otrzymaliśmy nagrodę finansową i zasponsorowano nam wideoklip do numeru „Nic Wielkiego”.

Dlaczego w ogóle gracie?
P: – Przede wszystkim z pasji do muzyki. Każdy „kawałek” to siedzenie w studio, dopracowywanie go pod względem tekstowym i muzycznym. Później planujemy wideoklip. To naprawdę trzeba lubić!
K: – Dokładnie. Sprawia nam radość gdy widzimy, że zespół InVox jest coraz bardziej rozpoznawalną marką, że widownia śpiewa, klaszcze i bawi się razem z nami. W ubiegłym roku graliśmy w Brwinowie po zespole Akcent i prawie nikt nie odszedł od sceny. Naprawdę dużo to dla nas znaczy.

Od kilku lat możemy zaobserwować boom na disco-polo. Macie na to swoją teorię?
P: – W latach 90-tych disco-polo było mega popularne. Sam pamiętam jak oglądałem program telewizyjny „Disco Relax”. Później ten nurt upadł… Naszym zdaniem wszystko zaczęło się od utworu „Ona Tańczy Dla Mnie”. Myślę, że to ta piosenka pobudziła na nowo zainteresowanie tą muzyką. Przecież każdy zna ten utwór, on był grany wszędzie.
K: – Po tej piosence powstały takie stacje telewizyjne jak Polo TV. Warto dodać, że poziom disco-polo dziś jest o wiele wyższy niż kiedyś. Są to bardziej dopracowane „kawałki”. Ta tzw. Biesiada już znika, bo ile można nagrać piosenek o ustach, oczach, rudych, blondynach itp.? Dziś zespoły robią naprawdę dobre piosenki, owszem discopolowe, ale bardzo dopracowane.

W waszej branży jest bardzo dużo hejtu, zwłaszcza w internecie. Ale mam wrażenie, że to wcale nie przeszkadza, a wręcz pomaga?
P. – Oczywiście! Te hejty są opłacalne dla nas. Często się nawet z tego śmiejemy, chyba każdy z tej branży podchodzi do tego z dystansem. Zresztą… Nikt nie lubi disco-polo, a każdy zna teksty! (śmiech).

Rozmawiał: SEWERYN DĘBIŃSKI

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.