Edukacja po nowemu. Jak radzą sobie szkoły?

Region

Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego uczniów przywitała nowa rzeczywistość. Gimnazja zostały wygaszone, a w ich miejscu pojawiły się 8-klasowe szkoły podstawowe. Od rozpoczęcia nauki minęły zaledwie dwa tygodnie, ale już teraz widać w jaki sposób pracuje oświata w naszym regionie. I oczywiście nie obyło się bez problemów, ale czy są one większe niż były wcześniej?

Ten rok szkolny jest wyjątkowy. I to nie dlatego, że rozpoczął się dopiero 4 września. W życie weszła reforma edukacji, która tak naprawdę jest powrotem do tego, co już było. Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje o planach wprowadzenia zmian, w tym zlikwidowaniu gimnazjów i przywróceniu 8-letnich klas podstawowych wystapiły protesty, krytyka, wielkie emocje i sprzeciw ze strony wielu nauczycieli. Ale nadszedł wrzesień, rozpoczął się rok szkolny i… placówki edukacyjne radzą sobie całkiem nieźle. Choć borykają się z pewnymi problemami, głównie z zapewnieniem odpowiedniej liczby miejsc w budynkach, to szkolny organizm funkcjonuje – dzieci uczą się, nauczyciele pracują. Na tę chwilę trudno odczuć w tym wszystkim wielką reformę, przewrót w edukacji. Ale to tylko pierwsze dni. Czy wyniki uczniów będą lepsze niż do tej pory? Czy taki system nauczania będzie „zdrowszy” dla psychiki i wychowania najmłodszych? Czy w przyszłości odbije się to pozytywnie na naszych dzieciach? Takich pytań można postawić naprawdę wiele, ale trudno dziś na nie jednoznacznie odpowiedzieć… Faktem jest, że w codziennym życiu rodziców i uczniów nie zmieniło się zbyt wiele.

Mówiono też, że nauczyciele będą masowo zwalniani z pracy. Tymczasem w Raszynie trzeba było zwiększyć zatrudnienie i nie wyklucza się kolejny przyjęć. W innych gminach jeśli nie przybyło nauczycieli, to na pewno nie ubyło. Przynajmniej na tę chwilę. 

Wydaje się, że reorganizacja szkół przebiegła sprawnie i bez niespodzianek. Choć wśród problemów włodarze wymieniali wspomniany już zbyt duży tłok w szkołach. Ponadto są trudności m.in. z dostawą nowych podręczników. Ale jak każda zmiana niesie za sobą plusy i minusy, tak głosy na jej temat są podzielone. Jedni podchodzą do tego ze stoickim spokojem, zacierają ręce do roboty i czekają na efekty, inni widzą same negatywne skutki, a jeszcze inni po prostu zobaczą co czas przyniesie.

Sprawdzamy co na ten temat uważają przedstawiciele gmin z naszego regionu.

Mirosława Śliwińska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Pruszkowie: – Należy dziękować gminie, bo zapewniła środki finansowe dla wszystkich pruszkowskich szkół. Otrzymaliśmy pieniądze na utworzenie nowych sal, przede wszystkim fizyczno-chemicznych, sprzęt i pomoce dydaktyczne. Największą bolączką naszej szkoły jest ciasnota. Mamy 9 sal lekcyjnych, a na dzień dzisiejszy mamy 19 oddziałów. To jest bardzo dużo. – Ja prywatnie jestem za podstawówką 8-klasową. Jak obserwuję nasze dzieci z klas 7, które zostały, to nie mamy z nimi kłopotów. My ich dobrze znamy, te dobre strony i te złe strony. Taki uczeń nie ma czym się przed nami popisywać, nie zmienia otoczenia jak było do tej pory po przejściu do gimnazjum. Ale też żeby było jasne, nie kwestionuje gimnazjów, bo uważam, że bardzo dobrze funkcjonowały. Mieliśmy świetne wyniki – dodaje.

Michał Landowski, wiceprezydent Pruszkowa: – Wszystko działa dość sprawnie. Trwa wydawanie podręczników, ponieważ były pewne opóźnienia. Jeśli chodzi o same placówki nie mamy żadnych negatywnych zgłoszeń. Mieliśmy kontakt z rodzicami, przedstawiali nam, że są zadowoleni. Oczywiście reforma spowodowała, że w naszych pruszkowskich szkołach mamy duże obłożenie uczniów, np. w Szkole Podstawowej nr 2 jest blisko 1,1 tys. dzieci. Jest też dwuzmianowość, niektóre dzieci kończą zajęcia o godz. 17.00. Krótko mówiąc dzieci spędzają dużo czasu w szkołach. – W mojej ocenie w ten sposób wprowadzona reforma budzi wiele wątpliwości. Niższy poziom podstaw programowych, mniejszy zakres światopoglądowy. Troszeczkę idziemy nie w tym kierunku w jakim powinniśmy – zaznacza.

Artur Tusiński, burmistrz Podkowy Leśnej: – W Podkowie problemów nie było, ponieważ mieliśmy jeden zespół szkół. Podstawówka i gimnazjum funkcjonowały w tym samym budynku. Ale w przyszłości odczują to wszystko dzieciaki, bo podstawa programowa i to co jest w tych podręcznikach… to ubogo, bym powiedział. Oceniam tę zmianę bardzo negatywnie. Poza tym jak mieliśmy gimnazjum, to mogliśmy sprawdzać poziom nauczania i porównywać z innymi szkołami poprzez egzaminy. Teraz podobno jakiś egzamin będzie na koniec 8 klasy. 
Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa: – Problemów żadnych nie mamy. Przygotowaliśmy się odpowiednio wcześniej. Nie było żadnych zwolnień nauczycieli, z prostego powodu, ponieważ u nas nie ubyło roczników. Problem pojawi się na pewno za dwa lata, gdy zniknie nam jeden rocznik. Wówczas na pewno będą musiały odbyć się pewne redukcje. Ale to jest oczywiste. Nauczyciele będą szukali pracy w liceach. Podsumowując w naszym przypadku nic specjalnie wielkiego się nie stało. 

Andrzej Zaręba, wójt gminy Raszyn: – Nasz jedyny problem, to że brakuje nauczycieli. Chętnie byśmy zwiększyli zatrudnienie. Miał być problem ze zwolnieniami, a na rynku okazało się, że w okolicach Warszawy raczej brakuje nauczycieli. Generalnie wszystko jest u nas zorganizowane. W przedszkolach mamy nawet jeszcze wolne miejsca, ponieważ dysponujemy nowym budynkiem. –Te niedawne emocje, które były wywoływane polityką, były niepotrzebne. Ilość sal lekcyjnych nie zmieniła się, ani liczba uczniów, a nauczycieli nawet wzrosła. Otrzymujemy dobre sygnały. Wszystko sprawnie działa – podkreśla.

Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Mazowieckiego: – To nie jest żadna reforma. To powrót do historii, krok w tył. Ja jestem bardzo smutny, że doszło do likwidacji gimnazjów. Natomiast jeśli chodzi o sytuację u nas, to jest dobrze. Mieliśmy problem z przedszkolami, zaskoczono nas tą reformą, nie dano nam czasu. W związku z czym pojawiło się dodatkowo ok. 400 dzieci do przedszkoli. Wykonaliśmy dużą robotę, wielka mobilizacja i udało się wszystkie dzieci zmieścić. Nie zwalnialiśmy nauczycieli. Ale trzeba jasno powiedzieć, że największe straty będą miały dzieci ze wsi, z tych małych szkółek. Bo część z nich przechodziła do dużych szkół, gimnazjów i niestety spora część dzieci uważam, że zostanie na poziomie podstawówki. I to jest największa krzywda. Pseudoreforma, kompletnie bezsensowna, powinno się zreformować gimnazja. To najbardziej prymitywne rozwiązanie jakie można sobie wyobrazić.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.