Czy samorząd pomoże mieszkańcom?

Region

Mieszkańcom pruszkowskich dzielnic położonych w pobliżu przebiegu budowanej autostrady A2 zaczynają puszczać nerwy. Nie dość, że ciężkie pojazdy firm wykonujących prace budowlane rozjeżdżają im drogi i ulice, uniemożliwiają korzystanie z nich i stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia, to na dodatek woda z pobliskich pól i zniszczonych rowów odwadniających zalewa ich domy i posesje. Postanowili dłużej nie czekać.

Liczna, bo ponad 70-osobowa grupa mieszkańców przybyła w czwartek 10 lutego na spotkanie z władzami miasta, urzędami odpowiedzialnymi za ochronę środowiska i gospodarkę wodną oraz przedstawicielami inwestora i firm budujących autostradę. Dzisiejsze spotkanie było kolejną próbą spowodowania podjęcia działań przez stosowne instytucje i urzędy, by sytuacja mieszkańców tej części Pruszkowa uległa zmianie. Jak dotychczas, ich skargi, protesty, interwencje mediów, straży miejskiej i policji nie przyniosły radykalnej lub choćby odczuwalnej poprawy.

Niewielka salka przeznaczona na przyjęcie gości dosłownie pękała w szwach, a temperatura na sali rosła wraz z kolejnymi wypowiedziami uczestników. Dwa główne z poruszanych tematów to możliwości udzielenia pomocy przez samorząd w odwodnieniu terenu i podjęcie działań w celu poprawy stanu dróg w tym rejonie.

Udzielenie wsparcia finansowego ze strony samorządu możliwe jest tylko w przypadku zawiązania przez właścicieli gruntów spółki wodnej. Działająca na tym terenie została rozwiązana kilka lat temu. Propozycja zawiązania takiej spółki już w trakcie spotkania była dla mieszkańców sporym zaskoczeniem, ale po dyskusjach podjęli wyzwanie. Mieszkańcy narzekali jednak, że gorzej jest z przywróceniem do stanu używalności zniszczonych nawierzchni dróg. Ani inwestor, ani wykonawcy robót, ani zarządcy dróg nie poczuwają się do obowiązku dokonania remontu na swój koszt. Sytuacja jest kuriozalna. Nikt nie zniszczył, a jeździć się nie da.
Mieszkańcy nie wiedzieli jednak, że powiat pruszkowski ustalił już z jednym wykonawcą odcinka E autostrady A2 zakres prac przy naprawie nawierzchni zniszczonych dróg, a spotkanie w tej sprawie z drugim wykonawcą zaplanowano na poniedziałek (informacja o tym znalazła się w „Gazecie WPR” w piątek 11 lutego).

– Z Państwa wypowiedzi wynika, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za zniszczenie naszych dróg i ulic ani za zniszczone rowy i zalane posesje. Mieszkam tu od urodzenia, pamiętam i wysokie stany wód, i podtopienia, ale tak źle, jak teraz, nie było nigdy. Piwnice w moim domu zalane są do wysokości 70 cm – mówił mieszkaniec ul. Żytniej.
– To prawda – potwierdziła jedna z jego sąsiadek. – Urządzenia melioracyjne na pewno nie poradzą sobie z dodatkowymi sześcioma lub ośmioma cysternami wody wylewanej na nasze posesje przez pojazdy budowy – dodała pokazując na dowód zdjęcia.

Wiceprezydent Królikowski poradził, by w takich przypadkach wzywać straż miejską i obiecał, że winni zostaną ukarani 500-złotowymi mandatami. Jego propozycja wzbudziła ogólną wesołość i głośne komentarze.
– To mamy problem – stwierdził ktoś z uczestników spotkania. I chyba nie był daleki od prawdy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.