Burmistrz odpiera zarzuty o mobbing

Podkowa Leśna

W niedzielę wieczorem na portalu wprost.pl ukazał się artykuł, który opisuje, że w Urzędzie Miasta Podkowa Leśna dochodziło do mobbingu i zastraszania pracowników. Artur Tusiński, burmistrz miasta odpiera te zarzuty.

Mariusz Staniszewski, autor artykułu pisze w nim, że „dotarł do pisma kilku byłych pracownic urzędu, które poinformowały inspekcję pracy o metodach działania burmistrza Artura Tusińskiego, pełniącego swoją funkcję od ponad roku.” Z dalszej części tekstu dowiadujemy się, że pracownicy byli zmuszani do rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron. W innym wypadku burmistrz miał grozić, że i tak znajdzie haka na daną osobę, aby zwolnić ją dyscyplinarnie. Dodatkowo w urzędzie miały mieć miejsce niecodzienne praktyki, mianowicie żona burmistrza, Katarzyna Tusińska miała dokonywać nieformalnych ocen pracowników.

Burmistrz Podkowy Leśnej odpiera te zarzuty w tekście opublikowanym na swoim blogu. Tusiński twierdzi, że artykuł na portalu wprost.pl pojawił się nie bez przyczyny po wydaniu przez niego decyzji zakazującej marszu przeciwko imigrantom. Według burmistrza to, już kolejny raz kiedy Staniszewski naruszył dobre imię miasta w swoich artykułach.

– We wtorek rano (19.01) organizator planowanej demonstracji usłyszał ode mnie, że nie uzyska zgody i jeszcze tego samego dnia koło południa p. Staniszewski wysłał pismo z pytaniami w/s trwającej kontroli PIP w Urzędzie Miasta. W żadnej mierze nie był zainteresowany wynikami kontroli i odpowiedzią na swoje pismo (artykuł we „Wprost” powstał po trzech dniach roboczych, od momentu złożenia zapytania) – czytamy na blogu burmistrza Podkowy Leśnej.

Tusiński twierdzi również, że autor artykułu prowadzi prywatną wojenkę. – Wisienką na torcie uprawianej przez p. Staniszewskiego polityki kłamstwa, jest prywata, która ma znamiona schizofrenii, bo jak nazwać to, że po pierwsze: rzuca kalumnie pod adresem szkoły i pracujących w niej nauczycieli, a z drugiej strony dopuszcza się fikcyjnego meldunku swoich dzieci na terenie Podkowy (choć w rzeczywistości rodzina mieszka w gminie sąsiedniej), tylko po to, aby zagwarantować im możliwość nauki w naszej szkole. Po drugie: rzuca oszczerstwami we mnie, pisząc o zastraszaniu pracowników i mobbingu, a jego partnerka życiowa aplikuje (wśród 16 innych osób) do pracy w naszym urzędzie na dopiero co zwolnione się miejsce – co prawda bez powodzenia. Ot paradoks. – czytamy.

Co ciekawe z artykułu na portalu wprost.pl możemy dowiedzieć się, że kontrola w urzędzie jest w toku. Jednak protokół był gotowy już 18 stycznia, a artykuł ukazał się tydzień później (24 stycznia). Postanowiliśmy zajrzeć do dokumentu. Wynika z niego, że w latach 2014-2015 stosunek pracy rozwiązano z 15 pracownikami i nie stwierdzono przypadku, aby rozwiązano umowy z co najmniej dziesięcioma, a nawet pięcioma pracownikami w okresie 30 dni. Protokół stwierdza, że burmistrz w żadnym z przypadków nie rozwiązał stosunku pracy w drodze porozumienia stron, zawartych z inicjatywy pracodawcy. Państwowa Inspekcja Pracy nie znalazła żadnych nieprawidłowości. Cały dokument dostępny jest TUTAJ.

Artykuł na portalu wprost.pl
Wpis na blogu Artura Tusińskiego, burmistrza Podkowy Leśnej.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.