Bezczynne siedzenie przed telewizorem nie jest dla mnie

Wywiad

Dariusz Jańczy to pełnomocnik do spraw organizacji pozarządowych w pruszkowskim starostwie powiatowym. Opowiada nam o pracy, lokalnych stowarzyszeniach, możliwościach wsparcia inicjatyw mieszkańców i własnych działaniach.

Wyjaśnijmy pokrótce czytelnikom czym zajmuje się Pan w starostwie.
W starostwie pełnię funkcję pełnomocnika do spraw organizacji pozarządowych, czyli zajmuje się tak zwanym trzecim sektorem. W praktyce moim zadaniem jest koordynowanie działań i współpracy z organizacjami społecznymi i stowarzyszeniami. Wszystko to robię sprowadza się do tego, aby oferta przygotowywana przez stowarzyszenia była spójna i by mogło skorzystać z niej jak najwięcej mieszkańców powiatu.

Jak ocenia Pan liczbę działających na terenie powiatu stowarzyszeń?
Po trzech miesiącach pracy mogę powiedzieć, że organizacji w naszym powiecie jest sporo, a nawet powiedziałbym, że ich liczba jest na wysokim poziomie. To co jednak w mojej opinii może działać lepiej to koordynacja działań, bo pewne rzeczy są lepsze gdy działa się razem. Dlatego staram się zachęcać do wspólnych działań stowarzyszeń i organizacji. Nie spotkałem się też do tej pory z sytuacjami, że ktoś powiedział, że czegoś nie będzie z kimś robił. Póki co fajnie i obiecująco to wszystko wychodzi.
Dla organizacji przygotowujemy spotkania integrujące. Na nich się poznają, nawiązują kontakty i jak okazuje się jest to bardzo potrzebne. Relacje „face to face” są najlepsze. I to owocuje. W lutym mieliśmy trzy spotkania i na każdym było wiele osób.

Jak może Pan pomóc mieszkańcowi, który przychodzi z pomysłem zorganizowania biegu, imprezy lub innej aktywności? Czy taka osoba musi zakładać stowarzyszenie?
Nie musi i warto o tym pamiętać. Czasem z takim pomysłem wystarczy zgłosić się do działającego już stowarzyszenia. I my w tym pomagamy. Dodatkowo w Centrum Dialogu Społecznego, w każdy wtorek od godz. 18.00 można spotkać się z konsultantem, który podpowie jakie są drogi do pozyskania  środków na naszą inicjatywę. A jest skąd czerpać, bo budżet i środki na tego typu działania ma nie tylko powiat. Są również programy innych jednostek, ministerialne czy różnych fundacji.

Wspomniał Pan o środkach z powiatu. Jak wygląda procedura? To konkurs na jedno konkretne zadanie?
Nie, a obecna formuła współpracy organizacji z powiatem jest efektem dialogu i wspólnego ustalenia formuły, która byłaby gwarancją efektywnej współpracy. Z inicjatywy starosty Maksyma Gołosia, który ogromną wagę przykłada właśnie do współpracy z organizacjami pozarządowymi rozpoczęły się systematycznie organizowane konwenty organizacji pozarządowych. To za ich sprawą udało się wypracować nową formułę współpracy. Odeszliśmy od formuły konkursów na na bardzo konkretne działanie, dajmy na to, organizację biegu. Przygotowujemy bloki tematyczne, w które swoje działania wpisują NGO. Dla przykładu do bloku historycznego mogą wejść zarówno spacery, warsztaty, spotkania czy biegi. Tak formuła nie ogranicza kreatywności.

Trzeba przyznać, że temat stowarzyszeń ma Pan w „małym palcu”…
Tak, bo sam stworzyłem lub pomagałem przy tworzeniu stowarzyszeń. Zawsze lubiłem działać i budować coś od podstaw. Byłem strażnikiem w górach, poszedłem w rekonstrukcję historyczną, później przyszła pora na Strzelców RP. Organizację, de facto stworzoną wspólnie ze znajomi dla naszych dzieci. Finalnie mocno nam się to wszystko rozrosło, bo jak to z dziećmi bywa przyprowadziły koleżanki i kolegów. Cieszymy się z tego bardzo.

Jakaś rada dla tych, którzy chcą założyć stowarzyszenie?
Nie chciałbym nikogo wystraszyć, czy zniechęcić, ale praca dla, czy tworzenie organizacji społecznej to ciężki kawałek chleba. Ze swojego wieloletniego doświadczenia wiem, że dopóki jest lider, który robi sam większość rzeczy organizacja będzie fajnie funkcjonowała. Gdy lider schodzi w cień, to pozostali już nie działają tak prężnie. Dlatego kluczowi są liderzy. Ja pracuję siedem dni w tygodniu, pół etatu jestem w powiecie, drugie pół w kościele. Do tego jeszcze własne działania. Trochę czasu to zabiera, ale siedzenie przed telewizorem nie jest dla mnie.

Wszystkim, którzy się zdecydują na tworzenie organizacji podpowiem, że fajnie jest wciągać to własne dzieci. To sposób na wspólne spędzanie czasu i robienie pozytywnych rzeczy.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.