Awaryjnie przez Brwinów?

Region

Dla pasażerów skierowanie pociągów podmiejskich z powodu awarii, wypadków lub remontów na tory dalekobieżne z pominięciem Pruszkowa, Piastowa, Warszawy Ursusa i Warszawy Włoch to spory problem. Mają oni wówczas ograniczone możliwości dojazdu do stolicy. Mogą wprawdzie jechać przez Brwinów, ale muszą za to dodatkowo zapłacić.

Już nie raz zdarzało się, że z powodu awarii, wypadków lub remontów na szlaku kolejowym Warszawa – Grodzisk Maz., trzeba było kierować pociągi podmiejskie na tory dalekobieżne. Kursują one wówczas z pominięciem stacji Pruszków, Piastów, Warszawa Ursus i Warszawa Włochy. Z Pruszkowa do Warszawy można dojechać cofając się do Brwinowa, by tam złapać pociąg, który zatrzyma się dopiero na stacji Warszawa Zachodnia. Tak było podczas jesiennego remontu przejść podziemnych we Włochach i Ursusie, a ostatnio – 9 lutego, kiedy podczas popołudniowego szczytu najpierw pękła szyna na torze dalekobieżnym, a potem wydarzył się wypadek. Pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej dojeżdżały do Pruszkowa, ale już nie mogły z niego wyjechać. A Koleje Mazowieckie omijały Pruszków.

– Kupiłam w kiosku 40-minutowy bilet na SKM. Moja gmina współfinansuje tę kolej. Jednak żąda się ode mnie kupienia dodatkowego biletu na pociąg KM z Pruszkowa do Brwinowa, a potem z Brwinowa do Warszawy, bo eskaemką teraz nie dojadę – mówiła Katarzyna, która 9 lutego śpieszyła się do stolicy, by załatwić jakąś ważną sprawę.

– Mam kartę miejską, ale to mi nic nie daje. Jeśli nie chcę tu sterczeć kilka godzin, muszę zapłacić ekstra za bilet KM – denerwował się młody mężczyzna. – A przecież nie jadę przez Brwinów dla własnej przyjemności, tylko dlatego, że to jedyny sposób, by dojechać do Warszawy.
Pasażerowie, którzy 9 lutego marzli na peronie pruszkowskiej stacji, nie szczędzili gorzkich słów pod adresem SKM i KM. Trudno im się dziwić, zwłaszcza jeśli towarzyszy temu brak jakiejkolwiek informacji o tym, co się stało i jak długo potrwa przerwa w ruchu.

– Jeśli kolej nie zapewnia żadnej komunikacji zastępczej, to przecież może się nią stać właśnie przejazd z Pruszkowa do Warszawy przez Brwinów. W takich awaryjnych sytuacjach powinnam móc normalnie przejechać tę trasę tak, jakbym jechała eskaemką, do której zamierzałam wsiąść, ale która nie odjechała i nie wiadomo kiedy odjedzie – tłumaczyła jedna z kobiet czekających na peronie.

Jest tylko kwestią czasu, kiedy znów z jakiegoś powodu trzeba będzie skierować pociągi podmiejskie na tory dalekobieżne, bo inaczej do stolicy nie będą mogły dojechać. I znów trzeba będzie jechać do Warszawy przez Brwinów. – Czy przewoźnicy nie mogą się między sobą dogadać, byśmy nie musieli dodatkowo za to płacić? I to nie tylko ci, którzy mają karty miejskie, ale nawet ci, którzy normalnie kasują zwykłe bilety w eskaemce. Koszty dla przewoźników prawie żadne, a dla nas byłoby to naprawdę udogodnienie – dodaje pani Katarzyna.

Wiceprezydent Pruszkowa Andrzej Kurzela jest zdania, że wprowadzenie możliwość przejazdu w sytuacjach awaryjnych przez Brwinów na podstawie biletów ZTM, byłoby logicznym rozwiązaniem. – Trzeba by jednak na ten temat rozmawiać z Kolejami Mazowieckimi, bo to one muszą wyrazić zgodę – zaznacza.

Konrad Klimczak, rzecznik warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego, informuje, że takie rozwiązanie jest brane pod uwagę. Wyjaśnia jednak, że sprawa nie jest taka prosta. – Dziękujemy za sygnał. Myślimy, jak tę sprawę rozwiązać, ale to wymaga przeprowadzenia szeregu rozmów i uzgodnień – mówi.

  •  
  •  
  •  
  •   
  •  
  •  

Byłeś świadkiem wypadku? Stoisz w gigantycznym korku? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie? Poinformuj o tym innych mieszkańców Pruszkowa, Grodziska i okolic. Przesyłaj zdjęcia i informacje do redakcji WPR24.pl na adres e-mail: kontakt@wpr24.pl lub SMS i MMS pod nr tel. 600 924 925.